Wiadomości, ogłoszenia
Pokaż punkty

.: Forum dyskusyjne :: Forum dyskusyjne :: Forum dyskusyjne :: Forum dyskusyjne :.
Temat: Zapowiedź - Lwowski III/6 Dywizjon Myśliwski. (2012-01-31,23:25)

Jako kolejna książka z cyklu "Dywizjony Myśliwskie Września 1939" ukaże się "Lwowski III/6 Dywizjon Myśliwski". Mogłoby się wydawać, że historia walk lotników tej z jednostki w 1939 roku została dobrze opracowana. Niestety tak nie jest. Okoliczności bardzo wielu zdarzeń okazały się inne niż opisywano to dotyczas. Okazuje się, że w pierwszych trzech dnia września lotnicy wykonywali nawet po kilka lotów dziennie zwalczając Luftwffe na wojskami Armii "Łódź", 2 i 3 września lotnicy w czasie wymiatań nad frontem atakowali ogniem karabinów oddziały piechoty niemieckiej. Ppor. Piotr Ruszel nie został zestrzelony przez obronę przeciwlotniczą stacji Łódź Kaliska, jak opisywano to w starszej literaturze, ale w czasie lądowania na zasadzce Orchowie. Z książki będziecie się mogli dowiedzieć, który z pilótów lwowskiego dywizjonu był sprawcą zestrzelenia dwóch sowieckich Tupolewów SB 2 lecąc najpewniej na maszynie z byłego 1. PL....    
    
Cytat:
Prawdopodobnie przed godz. 11.00 podczas powrotu z lotu rozpoznawczego – w rejonie Warta–Szadek–Łask–Zduńska Wola – Dornier Do 17E/F (3Z+FA) z Stabsstaffel/KG 77 z załogą obs. Olt. Otolskiego (pil. Olt. Kaschna) został zaatakowany przez samotnego P.11 pilotowanego przez ppor. Mariana Trzebińskiego ze 161. EM, który wystartował z zasadzki koło miejscowości Chojne (około 5 km na płd. – wsch. od Sieradza). Polski lotnik zgłosił zestrzelenie 1 Do 17 koło Sieradza. Niemcy wystartowali o godz. 8.58 z Grottkau (dziś – Grodków koło Brzegu) i zameldowali, że w trakcie wykonywania zadania zaatakował ich polski myśliwiec. W wyniku ataku zostały podziurawione skrzydłowe zbiorniki paliwa. Po awarii lewego silnika lotnicy posadzili samolot na brzuchu o godz. 11.10 w miejscowości Neuhof (Neudorf?) koło Kluczborka (Kreuzburg) na niemieckim terenie. To spowodowało nieznaczne uszkodzenia Dorniera.



Łukasz Łydżba  [213.238.97.249]Dodaj współrzędne [Odpowiedz]

znalezionych: 7, strona 1 z 1

(7) Re: Zapowiedź - Lwowski III/6 Dywizjon Myśliwski. z dnia 2012-01-31, 23:25 :
(6) Re: Zapowiedź - Lwowski III/6 Dywizjon Myśliwski. z dnia 2011-10-28, 18:33 :
(5) Re: Zapowiedź - Lwowski III/6 Dywizjon Myśliwski. z dnia 2011-10-19, 22:49 :
Łukasz gratulacje i czekam z niecerpliwością będzie co czytać w długie jesienne wieczory, pozdrawiam
Krzysztof[83.24.131.123]  Dodaj współrzędne [Odpowiedz]
(4) Re: Zapowiedź - Lwowski III/6 Dywizjon Myśliwski. z dnia 2011-10-09, 14:41 :
Witam    
    
książka jest w druku. W sprzedaż pojawi się pod koniec października lub początku listopada.    
    
www.vesper.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=60&Itemid=1    
    
Pozdrawiam    
    
Łukasz Łydżba
Łukasz Łydżba[81.219.105.12]  Dodaj współrzędne [Odpowiedz]
(3) Re: Zapowiedź - Lwowski III/6 Dywizjon Myśliwski. z dnia 2011-08-04, 15:08 :
Witam    
    
Wczoraj dostałem do akceptacji "złamany tekst" książki "Lwowski III/6 Dywizjon Myśliwski". W przyszłym tygodniu książka idzie do druku, a pod koniec sierpnia lub na początku września br. otrzymacie do rąk książkę. W niej 172 strony (format taki sam, jak III/5 DM), ponad 70 zdjęć, w tym bardzo dużo zdjęć pilotów i samolotów III/6 DM, porcję poraz pierwszy publikowanych relacji pilotów, techników, świadków walk lotniczych itp., rozwiązanie wielu zagadek i białych plam w historii III/6 DM.    
    
Oto fragmenty tekstu:    
    
Rozdz.     
III /6 Dywizjon Myśliwski    
w latach 1937–1939:    
    
Patrolowanie rozległej przestrzeni powietrznej nad Polesiem, wzdłuż granicy, od Dniestru aż po    
Karpaty były bardzo trudne ze względu na długi czas trwania lotów. Pomogło    
w tym proste rozwiązanie. Wspominał o nim ówczesny ppor. pil. Janusz Żurakowski    
ze 161. EM:    
Czas lotu był dość ograniczony ilością paliwa, ale po doświadczeniach, latając    
na małej mocy i prędkości mogliśmy przeszło dwukrotnie zwiększyć czas patrolowania.    
I tak właśnie patrolując na małej prędkości, gdzieś koło Worochty, po prostu    
zagapiłem się i PZL 11 zwalił się na skrzydło. Wprawdzie zatrzymałem korkociąg    
w ćwierć zwitki, ale trzeba zwiększyć prędkość, aby wyprowadzić samolot    
z nurkowania, a byłem już bardzo nisko. Tu miałem szczęście! Samolot nurkował    
w kierunku doliny! Gdyby kierunek był na zbocze, nie starczyłoby wysokości    
i łupnąłbym w górę. Chyba moja mama modliła się za mnie w tym momencie!.    
    
Rozdz.    
Sierpniowa mobilizacja:    
    
Być może jeszcze tego samego dnia – 27 sierpnia    
– do Łodzi udała się kolumna samochodów dywizjonu aby pobrać paliwo na    
tamtejszej stacji kolejowej. Tak wspominał to Karol Surma:    
Otrzymaliśmy rozkaz odbioru ze stacji kolejowej w Łodzi cysterny z benzyną    
i olejem silnikowym oraz 360 beczek 300 litrowych na benzynę. Był to nasz przydział    
na pięć dni. Rozpoczęliśmy więc przelewanie benzyny z cysterny do beczek    
i zwózkę ich na lotnisko.    
    
Przelot maszyn z lotniska w Skniłowie na podlwowskie lotnisko polowe    
Basiówka, a następnie do Widzewa tak opisał ówczesny kpr. pil. Jan Malinowski    
ze 162. EM:    
Trzydziestego pierwszego sierpnia rano przenieśliśmy się na zapasowe lotnisko    
w Basiówce. Ale tego samego przedpołudnia na samolocie RWD-6 [w rzeczywistości    
RWD-8 – przypis autora] pilotowanym przez starszego sierżanta    
Grygołowicza przyleciał łącznik z rozkazem. Dowódca dywizjonu, mjr pilot Stanisław    
Morawski po otwarciu zalakowanej koperty zwrócił się do nas, pilotów i zapytał    
żartobliwie: -Jak myślicie, gdzie dziś będziemy jedli obiad? No i jedliśmy go...    
w Dęblinie. Kiedy koledzy zobaczyli nas tam w bojowym    
rynsztunku z. visami, z maskami przeciwgazowymi, zaczęli się podśmiewać.    
A my o późnym zmroku polecieliśmy na polowe lądowisko do majątku Herzego Widzew – Ksawerów.    
Pole    
oświetlały palące się sterty słomy, ale i tak jeden z samolotów został uszkodzony    
przy lądowaniu. Powitały nas w Widzewie wojska techniczne,    
które opuściły lwowskie lotniskow dniu 26 sierpnia    
    
Rozdz.    
1 września    
    
Z telegramu szefa Sztabu Lotnictwa Armii    
„Łódź” płk Mateusza Iżyckiego do dowództwa    
w Warszawie nadanym wieczorem o godz. 21.20    
można wnioskować, że dywizjon miał tylko dwa    
spotkania z samolotami Luftwaffe:    
...rzym:3/6 wymiatal w rej wielun na malej wysokosci    
stop widzial 9 samolotow na wysokosci 2000    
metrow stop do walki nie doszlo spowodu przewagi    
szybkosci roju npla stop klucz alarmowy napotkal    
w rej lodzi jeden bombowie npla ktory wycofal sie    
majac przewage szybkosci i zostal ostrzelany w odleglosci    
okolo 400 mtr stop...36 [pisownia oryginalna    
– przypis autora]    
    
Rozdz.    
2 września    
    
Dodatkowo żołnierze z transportu zaczęli strzelać ze swojej    
broni strzeleckiej. Lotnicy wystrzelili nawet zielone rakiety sygnalizacyjne, żeby    
pokazać, że są polskimi samolotami. Ale to niestety nic nie pomogło. Jednym    
z lądujących lotników był prawdopodobnie pchor. pil. Wiesław Choms    
i z powodu trafień kaemów i/lub wykonywania uników lecąc z minimalną    
prędkością podczas podchodzenia do lądowania, stracił kontrolę nad samolotem    
i.......    
    
Rozdz.    
3 września     
    
Prawdopodobnie w godzinach popołudniowych plut. pil. Franciszek Prętkiewicz    
lecąc z zasadzki w Orchowie zgłosił strącenie rozpoznawczego He    
45 koło Zduńskiej Woli168. Jego ofiarą był samolot typu Heinkel He 45C    
z 4.(H)/21169, który spadł koło Zduńskiej Woli.    
    
W czasie innej popołudniowej misji trzy PZL-e stoczyły walkę z grupą dziewięciu    
Ju 87B z eskadry 3./StG 77, które wykonywały lot (od godz.14.16 do    
16.30) na bombardowanie celów w rejonie Zduńskiej Woli i na zachód od Sieradza.    
176 Po zrzucie bomb w rejonie Sieradza koło Stukasów niespodziewanie    
pojawiły się trzy polskie myśliwce. PZL-e z III/6 Dywizjonu wzniosły się powyżej    
Stuksów i po czym będąc słabo widoczne na tle słońca zaatakowały jeden po    
drugim. Pilot jednego z Junkersów uratował się przed zestrzeleniem gwałtownym    
obniżeniem wysokości i przejściem do lotu koszącego. W wyniku ataku polskich    
myśliwców zostały niegroźnie podziurawione kadłuby, skrzydła i kabiny w trzech    
Ju 87B.177 Sposób przeprowadzenia tego ataku świadczy o dobrym wyszkoleniu    
polskich pilotów, a z drugiej strony pokazuje, że dwa karabiny maszynowe były    
mało skuteczne w zwalczaniu całkowicie metalowych maszyn niemieckich.    
    
Rozdz.    
4 września    
    
Jeden z niemieckich pocisków drasnął prawą    
stopę pilota. Zadroziński zdołał wymanewrować    
atakujące Messerschmitty i udało mu się wylądować    
pomiędzy wsiami Chocianowice i Łaskowice207 na    
terenie dzisiejszego Lublinka. Pilot szybko opuścił    
swojego PZL P.7a nr „10” (6.133).....    
    
Urwana w momencie startu klucza alarmowego    
relacja Jana Malinowskiego tak opisuje ten atak:    
(…) może na sześciuset metrach pokazał się Dornier. Natychmiast wystartował    
por. pil. Tadeusz Jeziorowski i ppor. pil Zdzisław Zadroziński. Kiedy ich    
maszyny znalazły się na 400 metrach, Dornier wycofał się, a na jego miejsce nadleciało    
dziewięć Me 110! Cztery rzuciły się na Jeziorowskiego i Zadrozińskiego.    
    
Rozdz.    
5 września    
    
Pozostałe w Widzewie myśliwce z klucza alarmowego 161. EM wykonały    
prawdopodobnie trzy do pięciu lotów bojowych. W godzinach przedpołudniowych    
lub popołudniowych załoga rozpoznawczego Dorniera D 17F (7A+FK)    
dowodzona przez obs. Ofw. Friedricha (pil. Fw. Miersch, radiooperator Gefr.    
Steppan) z eskadry 2.(F)/121, lecąca aż z Prus Wschodnich na rozpoznanie    
Obornik–Wągrowaca–linii rzeki Warty–Łodzi stoczyła walkę z myśliwcami    
koło Łodzi. Lotnicy meldowali.....    
    
Rozdz.    
7 do 16 września    
    
Prawdopodobnie 7 lub 8 września do Dęblina    
dotarł plut. pil. Marian Domagała.    
Tę część jego prób dotarcia do dywizjonu tak    
opisał we wniosku o odznaczenie Krzyżem Virtuti    
Militarii kpt. pil. Władysław Szczęśniewski”    
Dostaje się do Dęblina, gdzie dzięki wyjątkowej    
własnej inicjatywie uzbraja i ewakuuje samolot bojowy    
P.7 doprowadzając go do własnego oddziału.    
    
17 września    
    
walkę powietrzną widział ze stacji kolejowej Ottynia, lezącej w pobliżu    
Nadwórnej i Kosowa, czternastoletni Walerian Trzciński:    
Przed południem, pomiędzy godzinami 10.00 i 11.00 podziwiałem właśnie to,    
na co pozwalała wspaniała widoczność, gdy moją uwagę zwrócił dźwięk silników    
lotniczych. W odległości około czterech kilometrów na południe spostrzegłem trzy    
dwusilnikowe samoloty, znajdujące się w przybliżeniu jednego kilometra od stacji    
PKP w Korszowie, nad jednotorową linią kolejową Lwów–Stanisławów–Kołomyja–    
Śniatyń. Samoloty leciały w szyku torowym i wkrótce rozpoczęły zrzucanie    
bomb. Samych bomb z tej odległości nie widziałem. Lecz wyraźnie słyszałem trzy    
lub cztery głośne detonacje. W chwili, gdy bombowce pozbywały się swego ładunku,    
zobaczyłem pomiędzy koronami drzew sylwetkę małego samolotu poruszającego    
się z dużą prędkością z południowego wschodu w kierunku bombardujących.    
Ów samolot z zaskoczenia zaatakował maszyny dwusilnikowe; usłyszałem, może    
sekundową salwę z broni maszynowej i ostatni bombowiec załamał tor lotu i uderzył    
w ziemię. To samo powtórzyło się z drugą maszyną, jednak załoga ostatniego    
bombowca widocznie spostrzegła adwersarza, bo najwyraźniej skręcił on w kierunku    
zachodnim i zaczął się ostrzeliwać z broni pokładowej. Po krótkiej wymianie    
ognia prawdopodobnie podzielił los swoich pobratymców.    
Na miejscu zdarzenia (wieś Czeremechów) był potem pan Mieczysław Romanowski, zmobilizowany do Policji Państwowej. Opowiadał mi później, że bombardowanie    
dokonały samoloty sowieckie, a nieznacznemu uszkodzeniu uległa tylko    
linia telefoniczna biegnąca wzdłuż torów. Los załóg samolotów zestrzelonych nie    
jest mi znany, wiem tylko, że po wkroczeniu Armii Czerwonej poległym lotnikom    
urządzono uroczysty pogrzeb w Ottyni.    
    
    
Kto zestrzelił te SB 2? Odpowiedź, na te i inne pytania w książce. Wkrótce....    
    
    
Pozdrawiam    
    
Łukasz Łydżba    
    
Łukasz Łydżba[213.17.225.74]  Dodaj współrzędne [Odpowiedz]
(2) Re: Zapowiedź - Lwowski III/6 Dywizjon Myśliwski. z dnia 2011-06-05, 17:18 :
Książka ukaże się prawdopodobnie w końcu sierpnia/wrześniu br.    
    
Cytat:
Myśliwce leciały z północy na południe przelatując na torami kolejowymi na północ od wioski Orchów, gdzie wyładowywali się żołnierze 4. Pułku Piechoty Legionów. Obsługi stanowisk karabinów maszynowych ustawionych do strzelania przeciwlotniczego dla osłony wyładunku pociągu, otworzyły silny ogień do lądujących maszyn. Dodatkowo żołnierze z transportu zaczęli strzelać ze swojej broni strzeleckiej. Lotnicy wystrzelili nawet zielone rakiety sygnalizacyjne, żeby pokazać, że są polskimi samolotami. Ale to niestety nic nie pomogło. Jednym z lądujących lotników był prawdopodobnie pchor. pil. Wiesław Choms i z powodu trafień kaemów i/lub wykonywania uników lecąc z minimalną prędkością podczas podchodzenia do lądowania, stracił kontrolę nad samolotem i wleciał w las po południowej stronie szosy. Maszyna zawisła na drzewie. Poturbowany pilot wydostał się z samolotu i odszedł w miejsce stacjonowania zasadzki.     
Wracający z tego lotu bojowego pchor. pil. Piotr Ruszel miał miej szczęścia. Podczas podchodzenia do lądowania nad torami kolejowymi koło stacji Łask–Orchów jego myśliwiec PZL P.11c został trafiony tuż nad ziemią ogniem karabinów maszynowych. W trakcie przyziemienia samolot wpadł do rowu biegnącego wzdłuż pola i skapotował. Trafienie „wrogiego” samolotu wywołało radość żołnierzy stojących przy wagonach. Żołnierze oraz świadkowie wypadku natychmiast pobiegli do wraku, sadząc, że jest to niemiecka maszyna. Kiedy zorientowali się w sytuacji, wydobyli z rozbitej maszyny rannego pchor. pil. Piotra Ruszela, który według świadków miał ranny postrzałowe. Ranny pilot został załadowany przez żołnierzy do jakiegoś pojazdu i odwieziony do szpitala w Łasku. Niestety lotnik zmarł w trakcie transportu do szpitala lub w samym szpitalu.     
Obydwoma samolotami zaopiekowali się technicy z zasadzki lub też mechanicy dodatkowo przybyli z Widzewa. PZL-a, który zawisł w koronie drzewa prawdopodobnie zdjęto na ziemię i zamaskowano, żeby nie przyciągać uwagi lotników niemieckich. Wrak myśliwca leżał dość długo w miejscu upadku w Orchowie. Natomiast samolot pchor. Ruszela został prawdopobnie zdemontowany przez techników i wywieziony do Widzewa. W godzinę, czy dwie po tym zdarzeniu do transportu wojskowego przybyli jacyś oficerowie, którzy dali ostrą reprymendę żołnierzom i oficerom z transportu kolejowego.    
Łukasz[77.253.132.42]  Dodaj współrzędne [Odpowiedz]
(1) Re: Zapowiedź - Lwowski III/6 Dywizjon Myśliwski. z dnia 2011-02-14, 22:46 :
Cytat:
Po godz. 10.00 na drugie nakazane wymiatanie nad front poleciał „rój” 4 PZL-i dowodzony przez ppor. pil. Wiśniewskiego (na P.7a???). Pozostałe trzy PZL P.11c (???) pilotowali ppor. pil. Kazimierz Rębalski, pchor. pil. Edward Kramarski oraz kpr. pil. Feliks Gmur. Po przeleceniu około 100 km lotnicy ostrzelali ogniem kaemów 10. Oddział Rozpoznawczy z niemieckiej 10. DP przygotowujący się do ataku na wieś Ostrówek (około 10 km na płn-wsch. od Wieruszowa). Niemcy odnotowali atak pięciu wrogich samolotów. Prawdopodobnie zaraz po trym ataku został zestrzelony przez ogień własnej piechoty por. pil. Jan Wiśniewski i lądował przymusowo gdzieś w pobliżu polskich pozycji. Pilot rozbił samolot podczas awaryjnego lądowania i powrócił dopiero wieczorem do jednostki. Pozostałe trzy myśliwce w czasie powrotu w pobliżu Łodzi natknęły się na Dorniery, które zamierzały zaatakować łódzką radiostację. Oto relacja ppor. Rębalskiego z tego lotu:    
„Dnia 2.09 o godz. 14.00 wyleciałem jako d-ca z lotniska Widzew na wymiatanie na froncie. Piloci boczni kpr. Gmur i sierż. pchor. Kramarski. D-cą roju był por. pil. Jan Wiśniewski. Wskutek zestrzelenia por. Wiśniewskiego oraz dużego nasilenia lotnictwa npl. wszyscy piloci rozeszli się i wywiązały się walki pojedynczych samolotów. Po odejściu od zgrupowania o godz. 14.45 zaatakowałem trzy samoloty D-17. Wysokość walki 4000 m. Zestrzeliłem środkowy D-17, który spadł w pobliżu Piotrkowa. Po powrocie z lotu złożyłem meldunek por. pil. Groszewskiemu”.     
Pomiędzy godz. 11.50 - 11.05 nad Łodzią pojawiło się siedem Dornierów Do 17E z 7./KG 77 i dwa Do 17E ze Stab./KG 77, które atakowały radiostację w Łodzi. Trzy klucze bombowców podchodziły nad cel osobno. Jako pierwszy nad Łodzią pojawił się trzeci klucz Dornierów o godz. 10.50. Załogi Dornierów tego klucza nie meldowały po powrocie do bazy o obecności polskich myśliwców. Lotnicy z pierwszego klucza bombowców spostrzegli natomiast o godz. 11.00 klucz myśliwców i dlatego szybko skierowali się w chmury dla uniknięcia walki. Natomiast ostatni klucz, który z powodu zachmurzenia trzy razy nadlatywał nad cel (o godz. 10.55, 11.05, 11.10) został zaatakowany o godz. 11.05 przez trzy PZL-e na płd.–wsch. od Łodzi. Myśliwce atakowały i goniły Dorniery tak długo go, aż niemieckie samoloty schowały się w chmurach. Dwa Dorniery zostały trafione 2-3 pociskami, a trzeci został uszkodzony nieco poważniej (20%). Na jego pokładzie został raniony obserwator Olt. Felix zur Nudden. Tego Dorniera ostrzelał zapewne ppor. pil. Kazimierz Rębalski. Ponadto w jeszcze jednym Do 17E polskie pociski uszkodziły statecznik.
Łukasz[213.238.107.7]  Dodaj współrzędne [Odpowiedz]

znalezionych: 7, strona 1 z 1

Powrót do tematów Powrót do Myśliwców