miłośników polskiego lotnictwa

.: Forum dyskusyjne :: Forum dyskusyjne :: Forum dyskusyjne :: Forum dyskusyjne :.
Uwaga! Dopisanie nowego wątku czy też tematu będzie skutkowało ujawnieniem Twojego IP.
Jeśli nie wyrażasz na to zgody proszę zrezygnuj już teraz.
Dodanie wątku przez Ciebie będzie jednoznaczne ze zgodą na ujawnienie Twojego IP.
Imię i nazwisko
E-mail
OdpowiedĽ Wielka Ucieczka (Stalag Luft3 Żagań) - udział Polaków (2008-03-24, 22:39)
Lech Śmiarowski
..    
    
Również pozdrawiam Panie Wieśku.    
    
Pozwalam sobie wpisywać na tym forum istotne cytaty. Istotne, gdyż zmieniają perspektywę oglądu spraw. Np. wynurzenia Goebbelsa ukazują fakt rozważań na najwyższym szczeblu hitlerowskiej władzy porozumienia z Rosją w lecie 1944r.. Czyli powrotu do starego.     
    
Zwalczanie polskiej klasy przywódczej - Warszawa, warszawiacy pełnili tę rolę w r.1944 - mieści się i w dzisiejszej geopolityce Rosji. Wystarczy przytoczyć co na ten temat sądzi prominentny doradca Putina Aleksander Dugin. Cytuję za "Słowiańska geopolityka" Piotra Eberhardta (str. 343):    
    
"Rosja w swoim geopolitycznym oraz sakralno geograficznym rozwoju nie jest zainteresowana istnieniem niepodległego państwa polskiego w żadnej formie. Nie jest też zainteresowana istnieniem Ukrainy. Nie dlatego, że nie lubimy Polaków czy Ukraińców, ale dlatego, że takie są prawa geografii sakralnej i geopolityki."    
Więcej: http://www.pch24.pl/kremlowski-szaman--co-aleksander-dugin-mysli-o-polsce-,22768,i.html#ixzz5j2vgCfve    
    
Wg Dugina Polska to państwo sezonowe, bez przyszłości, bo katolicyzm spycha ją w kordon sanitarny między potężną Rosję a inne potęgi. Tak rozumowała i rozumuje warstwa przywódcza w Rosji. A więc pomoc powstaniu warszawskiemu nie wchodziła w grę, bo Polacy własnej podmiotowości nie mogą mieć, gdyż to przeszkadza Rosji. To względy strategiczne decydowały, a nie brak możliwości operacyjnych, co się nam czasem wmawia.    
    
Kształtowanie przestrzeni publicznej, to formowanie zbiorowej pamięci. Dlatego jakieś lobby zabiega o uhonorowanie Hanny Reitsch, dlatego Stalin nakazywał budowę pomników wdzięczności. Dlatego polskojęzyczna ludność Jeleniej Góry nie widzi potrzeby uhonorowania choćby nazwą ulicy Polaka, bohatera wojennego, który zginął w ich mieście, ponieważ, jak to określił Radosław Sikorski, nastała "taka murzyńskość" tej ludności. O tę płytką dumę i niską samoocenę, czyli murzyńskość tak Hitlerowi jak i Stalinowi właśnie chodziło w 1944r..    
    
Słyszy się zachwyty nad odwagą, heroizmem słynnej Hanny, bo wylądowała Storchem na ulicy Berlina. Dwa dni później zrobił to inny pilot, który ją zabrał. - Nie znamy nawet jego nazwiska.    
    
Porównajmy zatem heroizm Antoniego Kiewnarskiego i innych lotników tamtego czasu. Relacja z art. W Zmyślonego:    
    
"Nagle kilkanaście reflektorów uchwyciło samolot, a artyleria coraz bardziej zaczęła zacieśniać swój śmiertelny kaganiec wybuchów wokół samolotu. Tylni strzelec, sierżant Janik, zaczął coś mówić, ale nie dokończył zdania, bo samolot dostał pociskiem w tylną wieżyczkę. Janik zginął na miejscu rozerwany odłamkami. Pilot starał się wyprowadzić samolot z zasięgu pocisków i reflektorów. Nagle nad kabiną pilota eksplodował ciężki pocisk artyleryjski. Pilot został ciężko ranny w brzuch, a major Kiewnarski w oba policzki. Nie tracąc przytomności, pilot poprosił słabnącym głosem, aby przedni strzelec zasiadł do sterów. Mjr Kiewnarski, zalany krwią, która na wysokości 18 000 stóp, przy niskim ciśnieniu, obficiej broczyła mu z ran i zalewała twarz, wypuścił strzelca z przedniej wieżyczki. Wraz z radiotelegrafistą zanieśli pilota na nosze, lecz nie opatrzyli go, bo rana brzucha była duża otwarta i chwilowo zostawiono go nawet bez zastrzyku. Przedni strzelec zasiadł do sterów. Bomby wyrzucono i wzięto kurs do bazy. "Siwy major", jak go nazywano, pocieszał załogę, często pytając pozostałych przy życiu o ich samopoczucie. Powtarzał: "wszystko będzie dobrze, nie ma co martwić się, wrócimy do Anglii". Mapa na której pracował, obliczając kursy, była zalana krwią, ale on dalej kreślił ołówkiem, sprawdzając kurs, wysokość i szybkość oraz przypuszczalny czas dolotu do Anglii. Poszedł nawet do pilota, sprawdził jego busolę, poklepał go po ramieniu, uśmiechnął się i podniósłszy lotniczym zwyczajem kciuk do góry, powiedział pilotowi, iż wszystko jest w porządku. Lecieli bez osłony i obserwacji z tyłu, bo tylni strzelec nie żył. Stanowili więc doskonały cel dla myśliwca, bo nie mogli się ostrzeliwać do tyłu, a ponadto "pilot-strzelec" nie potrafił manewrować samolotem w razie ataku. Nad Belgią pilot zauważył na skrzydłach samolotu i w swojej kabinie świetlne pociski. Krzyknął: "myśliwiec". Zaczął robić uniki, ale nie mając pojęcia o nocnym lataniu - stracił panowanie nad maszyną. Zostali znów ranni mjr Kiewnarski w rękę, a radiota w dłoń. Pilot wydał rozkaz do skoku. Radiota skoczył pierwszy, mjr Kiewnarski z trudem dowlekł się do drzwi i po dwóch stopniach zsunął się, a raczej stoczył w ciemną noc. Ostatni wyskoczył pilot. Maszyna wyczyniając cuda, poszła w dół, a w niej jako kapitan statku sierż. Pytlak. Mjr Kiewnarski w czasie lądowania złamał nogę i dostał się do niewoli, radiota będąc rannym nie chciał iść do niewoli. Zdołał ujść 10 km, a następnie upadł i umarł z upływu krwi.[...]". /koniec cytatu/    
    
Powyższy opis pochodzi ze wspomnień Edwarda Kwolka, a on z kolei zrelacjonował przekaz strzelca, plut. Tadeusza Frankowskiego, który zasiadł za sterami po ciężkim zranieniu pilota Jana Pytlaka. Frankowski po dwóch miesiącach tułaczki trafił na życzliwych ludzi i przedostał się do Anglii. Dlatego mógł opowiedzieć co się wydarzyło. Przypomnę jeszcze, że A. Kiewnarski wcześniej wodował u brzegu Anglii w uszkodzonym bombowcu, a jeszcze wcześniej jego załoga miała awaryjne twarde lądowanie.    
    
Czyż ci żołnierze, lotnicy nie byli herosami, bohaterami zasługującymi na pamięć?    
    
Walczyli przeciw zbrodniczemu reżimowi, w odróżnieniu od słynnej Hanny.    
    
    
..
Twój komentarz:
Zdjęcie
    Lokalizacja
    Podgląd posta
    Powrót do tematówPowrót do wątku