miłośników polskiego lotnictwa

.: Forum dyskusyjne :: Forum dyskusyjne :: Forum dyskusyjne :: Forum dyskusyjne :.
Uwaga! Dopisanie nowego wątku czy też tematu będzie skutkowało ujawnieniem Twojego IP.
Jeśli nie wyrażasz na to zgody proszę zrezygnuj już teraz.
Dodanie wątku przez Ciebie będzie jednoznaczne ze zgodą na ujawnienie Twojego IP.
Imię i nazwisko
E-mail
OdpowiedĽ Wielka Ucieczka (Stalag Luft3 Żagań) - udział Polaków (2008-03-24, 21:44)
Lech Śmiarowski
    
    
Rocznica powstania w Warszawie.    
Często przy tej okazji wszczynane są dyskusje o sensowność powstańczej walki. W dyskusjach tych zwykle się pomija - aż bałem się, że pominięto w Wikipedii - fakt poboru 100 tys. przymusowych robotników dnia 28 lipca. W tamtym lipcu za zignorowanie rozporządzenia represji jeszcze nie zastosowano, ale ten miecz nad warszawiakami zawisł.    
    
Wiosną tego roku obdarowany zostałem kilkoma kartonami książek (ok. setki) zebranych przez panią Zofię Piotrowską z domu Misiak więźniarkę Pawiaka, Konzentrationslager Ravensbrück - mieszkała po sąsiedzku, nie miała dzieci.    
    
Zamiast na makulaturę książki dano mi. W większości to literatura wojenna, a właściwie obozowa. Kilkanaście pozycji to wspomnienia byłych więźniów, literatura faktu.    
    
W pozycji "Drugie oblicze wojny, pamiętnik więźnia obozu koncentracyjnego nr 59216" wydanie z 1984r. autorstwa Kazimierza Korzeniewskiego na str. 148 można przeczytać:    
    
Po południu wprowadzono do obozu [Sachsenhausen] nowy transport z dworca w Oranienburgu. Przyszło około pięciuset cywilów z walizkami i pakunkami w rękach. Umieszczono ich po drugiej stronie naszego bloku. Tylko jeden pas drutów kolczastych oddzielał ich od naszego podwórka międzyblokowego. Ustawiliśmy się wzdłuż drutów i szukaliśmy w tej bezładnej gromadzie znajomych. Po dłuższej chwili poznałem jednego, dobrze ubranego pana. Zawołałem go po nazwisku: - Panie Leszkiewicz. [...] ...obaj pracowaliśmy w studium PWS. Mieszkał pan w Białej Podlaskiej przy ulicy Czerwińskiego u Grzesiaka - przypomniałem. Dopiero wówczas sobie przypomniał, że jestem zięciem Kazimierczaka. Zaczęliśmy rozmowę, która od początku nie kleiła się. Na moje ubolewanie, że dostał się do obozu koncentracyjnego, Leszkiewicz uśmiechał się z pobłażaniem i usiłował mi wyjaśnić, że oni nie są aresztowani. Są w obozie chwilowo, bo potem jadą w głąb Niemiec na roboty. Opowiedział nam też, że nie brali udziału w powstaniu, które wybuchło w dniu pierwszego sierpnia w Warszawie. Po prostu nie chcąc się narażać na skutki walk ulicznych, a także władzy niemieckiej, wyszli z miasta i wojsko niemieckie zaopiekowało się nimi. Teraz - powtarzał - jadą do pracy w swoich zawodach.    
    
Dołączyło do mnie kilku więźniów i tłumaczyliśmy im, że się mylą. - Na żadne roboty was nie powiozą - mówiliśmy. Tu zostaniecie, jutro was ostrzygą, ubrania wam zabiorą, dostaniecie takie "uniformy" jak nasze, albo gorsze. Warszawiacy nam nie uwierzyli.    
[...]    
Po czterech miesiącach spotkałem Leszkiewicza, był już prawie "muzułmanem". Kilka razy dałem mu porcje chleba i trochę zupy. Płakał i usiłował się tłumaczyć, ale mnie to nie było potrzebne, wiedziałem, że już go nie uratuję. Pracował w cegielni, tam go wykończyli.    
/koniec cytatu/    
    
Ilu z tych stu tysięcy warszawiaków, podzieliłoby los pana Leszkiewicza?    
    
Pozwolić się wyizolować ze społeczeństwa, osłabić wyniszczającą pracą i głodem. Niemcy mieli już w tym wprawę i żadnych skrupułów. Było odgórne przyzwolenie na bestialstwo. Czasem tylko korygowane przez niższy szczebel dowódczy z różnych przyczyn, często korupcyjnych, taktycznych.     
.    
Kiedy rzucić się do gardła ciemiężycielom? - Jest to nierozstrzygnięty od lat polski dylemat. Gdzie jest granica wytrzymałości terroryzowanego społeczeństwa? Szef Urzędu ds. Kombatantów Jan Kasprzyk, w przeddzień rocznicy przemawiając z trybuny stwierdził: "Powstanie musiało wybuchnąć tak jak musiały wybuchnąć wcześniejsze zrywy niepodległościowe".    
    
Młodzież warszawska porwałaby się na Niemców i bez rozkazu. Większość kombatantów to podkreśla od lat, ale ich głos nie był nagłaśniany, nie docierał do szerszych kręgów społeczeństwa, bo chodziło o przywództwo i interpretację polityczną.    
    
Co uzyskali Żydzi z getta łódzkiego, zachowując dyscyplinę i pracując dla Rzeszy? Dyscyplinę do tego stopnia, że gdy Niemcy zażądali wydania do likwidacji 20 tysięcy dzieci do lat 10, starców i chorych (tzw. Wielka Szpera), to Przełożony Starszeństwa Żydów Chaim Rumkowski przemówił do mieszkańców: "Ojcowie i matki, oddajcie mi wasze dzieci!" ... Część matek nie dała się oderwać i poszła tak jak dr Korczak dobrowolnie na śmierć. Czyż można mieć pretensję, że nie ratowali własnego życia? I nie posłuchali apelu i przez brak porządku zdenerwowali Niemców?    
    
Gdyby powstańcy wywiesili portrety Stalina i głosili, że walczą o umocnienie Manifestu PKWN, to powstanie miałoby być może inny przebieg. Ale czy taka wolta, mądrość etapu była możliwa? Czy pozycja Polski na tym by zyskała? To jest jądro sporu, a nie sama walka, która i tak by się odbyła.    
    
W Internecie spotyka się wpisy "mędrców" oskarżające o tchórzostwo polskich oficerów, którzy uciekli do Rumunii, miast dać się zatłuc w sowieckich kazamatach. Kapitan Antoni Kiewnarski wrócił na pole walki z dziesiątkami ton bomb, które walnął w stocznie Hamburga, Wilhelmshaven ku chwale ojczyzny... Czyż źle zrobił?    
    
Chwała bohaterom!!    
Twój komentarz:
Zdjęcie
    Lokalizacja
    Podgląd posta
    Powrót do tematówPowrót do wątku