Royal Air Force

.: Forum dyskusyjne :: Forum dyskusyjne :: Forum dyskusyjne :: Forum dyskusyjne :.
Uwaga! Dopisanie nowego wątku czy też tematu będzie skutkowało ujawnieniem Twojego IP.
Jeśli nie wyrażasz na to zgody proszę zrezygnuj już teraz.
Dodanie wątku przez Ciebie będzie jednoznaczne ze zgodą na ujawnienie Twojego IP.
Imię i nazwisko
E-mail
OdpowiedĽ Stanisław Szymczak (2006-11-29, 01:11)
Remigiusz Gadacz
Szanowny Panie Mirosławie    
    
Nie jest tak, jak wszyscy mówią, że NIC NIE MA.    
    
    
Bohdan Arct "Lotnicy bez skrzydeł" Wydawnictwo INTERPRES Warszawa 1972    
    
"Tym których niestrudzonej i ofiarnej pracy zawdzięczałem życie w rozlicznych lotach bojowych, książkę tę dedykuję"     
    
Bohdan Arct.    
    
    
Jerzy Płoszajski "Technicy lotnictwa polskiego na zachodzie" cz. I i II. Wydawnictwo Stowarzyszenie Techników Polskich w Wielkiej Brytanii.    
    
    
Co prawda nazwiska Stanisława Szymczaka nie znajdziesz na stronach tych książek, ale początek już został zrobiony.     
    
Sam jestem z zawodu mechanikiem lotniczym i od kilkudziesięciu lat pracuję w tym zawodzie stąd znana jest mi "niemedialność" tego zawodu, a jednocześnie wielka odpowiedzialność za sprzęt, który się obsługuje.     
    
Przed kimś, kto chciałby oddać „Im cześć i chwałę, z imienia i nazwiska” za to co robili przez całe lata wojny staje ogromne wyzwanie. Czy ktoś się tego podejmie, myślę, że tak, choć nie jest to zadanie medialne, i na pewno nie ma tu „o co toczyć spory”.    
    
Ogólnikowe stwierdzenia, że „Nic nie ma” wcale nie dowodzą, że „Nic nie ma” i nie warto nawet szukać, patrz fakt, że otrzymał Pan materiały na temat swego dziadka z Ministerstwa Obrony Narodowej Wielkiej Brytanii, gdy „wszyscy” uparcie mówią, że nic na temat mechaników nie ma … .     
    
Myślę, że chętny do podjęcia tego tematu znalazłby wiele informacji, niestety w tym trud, że trzeba szukać w różnych instytucjach, co nie zawsze się udaje. Jeżeli nie ma u Sikorskiego, można uzupełnić to o MOD, sztuka polega jednak na tym, że trzeba by podjąć próbę zebrania tego w całość, odszukania rodzin.     
    
Druga kwestia to podejście rodzin lotników w momencie, gdy pojawia się w ich domu osoba spoza rodziny (teoretycznie nie zawsze historyk, ale sympatyk historii lotnictwa, kto jest zainteresowany przeszłością, służbą ich dziadka, wujka, … .) Czy myśli Pan, że zawsze udaje się przekonać rodzinę, do podzielenia się informacjami ?    
    
Proszę zwrócić uwagę, że większość z tych osób niestety już nie żyje, pozostały jedynie wspomnienia rodzinne, zdjęcia, dokumenty, z których historyk naprawdę wiele może przeczytać.     
    
Zachęcam do napisania biografii swojego dziadka i podzielenia się tym czego dokonał z osobami odwiedzającymi to forum. Może to być początek czegoś ciekawego, wszyscy piszą biografię lotników, ale nikt nie napisał biografii mechanika. Zapewniam że lotnictwo widziane z perspektywy mechanika nie jest wcale „uboższe” od tego widzianego z kabiny pilota.     
    
Tu również był strach, oczekiwanie na powrót „swojego” samolotu. Bo ten samolot był tylko jeden, mój samolot … , moja załoga.     
    
To ja malowałem na nim symbole bomb, mimo, że wcale nie brałem bezpośredniego udziału w ich zrzucaniu …     
    
To ja byłem dumny z tego, że mój samolot wracał nieraz mocno postrzelany, a mimo to powracał z załogą do bazy, moje karabiny nigdy nie zawiodły … Co z tego, że strzelec miał celne oko, gdy karabin nie mógł strzelać … T    
o ja (mechanik, zbrojmistrz, elektryk, przyrządzista … przygotowałem go do lotu …    
    
A tematów „mechanicznych” jest naprawdę dużo i nawet ciekawych. Czy ktoś spoza znawców tematu i zainteresowanych rodzin orientuje się, że samoloty w szkołach lotniczych w Newton i Newark oprócz mechaników obsługiwały również Polki z WAAF, i całkiem nieźle sobie z tym radziły. Proszę podać, gdzie ktoś o tym napisał ?    
    
Twój komentarz:
Zdjęcie
    Lokalizacja
    Podgląd posta
    Powrót do tematówPowrót do wątku