W pogoni za Luftwaffe

.: Forum dyskusyjne :: Forum dyskusyjne :: Forum dyskusyjne :: Forum dyskusyjne :.
Uwaga! Dopisanie nowego wątku czy też tematu będzie skutkowało ujawnieniem Twojego IP.
Jeśli nie wyrażasz na to zgody proszę zrezygnuj już teraz.
Dodanie wątku przez Ciebie będzie jednoznaczne ze zgodą na ujawnienie Twojego IP.
Imię i nazwisko
E-mail
OdpowiedĽ Polemiki! (2006-11-16, 07:12)
Marius Emmerling
Panie Tomku,    
    
mam tu dla Pana cytat z mojego artykulu "Brygada Poscigowa kontra Luftwaffe", napisany dla Kagero (bez korekty redakcji, Militaria XX w. 5/2005). Powinien Pan tam znalezc odpowiedzi na wiekszosc zadanych pytan:    
    
    
Na zakończenie warto przytoczyć przykład, w jak niepoważny sposób autorzy po dzień dzisiejszy postrzegają działalność Brygady Pościgowej w trakcie kampanii wrześniowej, a szczególnie podczas pierwszych sześciu dni walk nad niebem Warszawy. Cynk napisał w 2000 r.:    
Na pierwszym etapie pracy (1-6 września) Brygada Pościgowa, działająca według planu we względnie dobrze przygotowanych warunkach, wywiązała się z postawionego jej zadania obrony powietrznej Warszawy – w ciągu pierwszych dwóch dni całkowicie, a w ciągu następnych czterech dni w dużej mierze.     
    
Temu stwierdzeniu należy stanowczo i kategorycznie zaprzeczyć, gdyż nie ma wiele wspólnego z rzeczywistym przebiegiem wydarzeń. Jest akurat całkiem na odwrót. Brygada Pościgowa nie spełniła swojego zadania, czyli nie zdołała skutecznie obronić Warszawy przed lotnictwem bombowym nieprzyjaciela. Należy podkreślić, że Brygada ani razu nie rozbiła i nie odparła wyprawy bombowej Luftwaffe skierowanej na stolicę Polski, jednocześnie wiązała się w walki z osłoną myśliwską, które przynosiły dotkliwe straty. Podczas gdy polskie myśliwce były „dziesiątkowane” przez Messerschmitty Bf 110, w tym samym czasie niemolestowane pułki Heinkli „defilowały” nad miastem i zrzucały bomby w wyznaczone cele. A jeżeli któryś z polskich pilotów dostał okazję zestrzelenia bombowca, to przeważnie otwierał ogień z dużej, a więc mało skutecznej odległości. W ten sposób w rejonie Warszawy zniszczono tylko 1 He 111 (oraz 1, który rozbił się dopiero na macierzystym lotnisku). Inaczej sprawa wyglądała 6 września, podczas popołudniowego wymiatania (po odpowiednim rozkazie dowództwa Brygady). Gdy do bombowców zaczęto podchodzć na najbliższą odległość, osiągnięto też największy sukces. Jednak mimo nieobecności osłony myśliwskiej polskie eskadry poniosły spore straty, ukazujące małą przydatność płatowca PZL P.11 do walki z nowoczesnymi samolotami bombowymi.    
Myśliwce Brygady walczyły głównie z dwusilnikowymi Messerschmittami Bf 110B i Bf 110C, przeznaczonymi głównie do dalekiej eskorty wypraw bombowych. Polacy natknęli się na wszystkie trzy jednostki Luftwaffe posiadające na wyposażeniu ten typ samolotu (I.(Z)/LG 1, I./ZG 1 oraz I./ZG 76). Między 1 i 6 września polscy myśliwcy zdołali zniszczyć w obronie Warszawy zaledwie 4 Bf 110, całkowicie tracąc jednoczeście 20 płatowców (14 P.11 i 6 P.7a), co odzwierciedla bardzo „krwawy” wynik 1:5! Natomiast załogi Bf 110 zgłosiły w tym czasie 20 zwycięstw pewnych i 5 prawdopodobnych (por. tab.2).    
Reasumując, wycofanie Brygady Pościgowej z obrony Warszawy było logiczną i słuszną decyzją polskiego dowództwa wojskowego. Obecność lub nieobecność Brygady nad niebem Warszawy, oprócz aspektu psychologicznego dla jej mieszkańców, nie miała większego wpływu na niemieckie operacje bombowe. Tym samym po 6 września niewiele się zmieniło. Natomiast dalsze, zupełnie nieskuteczne użycie jednostki w tym rejonie, z pewnością nie miałoby sensu i doprowadziłoby zapewne do jej unicestwienia.    
    
Zycze milej zabawy i pozdrawiam,    
Marius    
Twój komentarz:
Zdjęcie
    Lokalizacja
    Podgląd posta
    Powrót do tematówPowrót do wątku