Między nami bomberami

.: Forum dyskusyjne :: Forum dyskusyjne :: Forum dyskusyjne :: Forum dyskusyjne :.
Uwaga! Dopisanie nowego wątku czy też tematu będzie skutkowało ujawnieniem Twojego IP.
Jeśli nie wyrażasz na to zgody proszę zrezygnuj już teraz.
Dodanie wątku przez Ciebie będzie jednoznaczne ze zgodą na ujawnienie Twojego IP.
Imię i nazwisko
E-mail
OdpowiedĽ Rondo w Koronowie-prośba (2011-05-08, 10:05)
PiortH
Panie Marku,    
Proszę mnie źle nie zrozumieć, bo ufam, że zależy Panu, jak i innym, na dążeniu do prawdy. Pozwolę sobie na drobne uwagi do Pańskiego tekstu:     
    
"Spełnił swój żołnierski obowiązek, wielokrotnie ocierał się o śmierć; teraz miał wygodną posadę, konto w londyńskim banku, zapewnioną stabilizację do końca wojny..." gdy pisze Pan o lotniku, który skończył pierwszą turę bojową to pewne nadużycie. Oczywiście nie wszyscy lotnicy rozpoczynali później drugie tury, ale bez przesady - pisząc w ten sposób sugeruje Pan, że polski lotnik po półrocznej służbie w jednostce bojowej to mógł zostać do końca wojny rentierem i tylko kupony odcinać. To nie tak.     
    
"Stacjonował tam 138 dywizjon do zadań specjalnych, w skład którego wchodziła polska eskadra Naczelnego Wodza." - znowu - to nie do końca tak. W maju 1942 roku, gdy Pantkowski został przydzielony do 138 Dywizjonu nie było żadnej polskiej eskadry, a tym bardziej, gdy już nawet powstała, nie nazywano jej nigdy eskadrą Naczelnego Wodza (jeżeli gdzieś Pan tak znalazł, to było nadużycie). Proszę starać się unikać tego typu zwrotów, bo akurat Naczelny Wódz to niewiele robił, żeby ta eskadra powstała, a nawet możnaby powiedzieć, że wraz z np. z Kotem czy tym bardziej Mikołajczykiem, robił wiele żeby nie powstała. Tym samym tworzy Pan pewne mity, które ktoś później potraktuje na serio i będzie się ich trzymał "bo przecież czytał o eskadrze Naczelnego Wodza".    
    
"- Żuczek, teraz miej oczy szeroko otwarte, kręcą się szkopskie nocne myśliwce- głos w słuchawkach przeznaczony był dla tylnego strzelca młodego Wacka Żuka." - jeśli mogę zapytać - to autentyczna relacja, czy fikcja literacka autora? Znowu ktoś kiedyś napisze, że tak było naprawdę, a w swoim tekście miesza Pan swobodnie fikcje z faktami, co nie służy prawdzie historycznej tylko tworzeniu mitów.    
    
"Niestety, dane te są utajnione na 75 lat, pozostają jedynie spekulacje." - Panie Marku, jeśli mogę - jaka teczka, jakie papiery są utajnione na 75 lat, że pozostają tylko spekulacje? W dokumentach SOE, które są powsechnie dostępne może Pan znaleźć wszystko co zapewne zapisano o tej operacji. To, że załoga rozbiła się w Norwegii mogło wynikać z bardzo prozaicznej przyczyny. Nie byłby to zresztą jedyny przypadek, gdy załoga liczyła na to, że doleci do Anglii, ale widząc co się dzieje (np. utrata paliwa z przestrzelonych zbiorników, uszkodzenie instalacji paliwowej itd.) zawróciła, żeby dokonać awaryjnego lądowania na możliwie neutralnym terenie (widocznie za daleko byli od Szwecji, a Dania to neutralna w tym czasie nie była). Czasami to się udawało, czasami tego szczęścia zabrakło, szczególnie w górzystej okolicy, gdzie trudno było o miejsce do awaryjnego lądowania. Być może maszyny nie dało się już wyciągnąć na wysokość, z której można było bezpiecznie skakać. Taka sama sytuacja jak przynajmniej kilka innych. Nic w tym dziwnego a tym bardziej tajemniczego. Zresztą jeśli to był lot ze zrzutem do Polski, to dużo więcej materiałów na jego temat i jego "tajemniczości" "specjalnej misji" znajdzie Pan w Studium Polski Podziemnej niż w dokumentach SOE, ale tam też obawiam się, że będzie napisane, że to była taka sama operacja jak wszystkie inne operacje zrzutowe do Polski.    
    
Pozdrawiam i proszę mi wierzyć, że piszę to w dobrej wierze, żeby Pan znał i propagował prawdę o Pantkowskim a nie tworzył nawet nieświadomie mity.    
    
Twój komentarz:
Zdjęcie
    Lokalizacja
    Podgląd posta
    Powrót do tematówPowrót do wątku