Między nami bomberami

.: Forum dyskusyjne :: Forum dyskusyjne :: Forum dyskusyjne :: Forum dyskusyjne :.
Uwaga! Dopisanie nowego wątku czy też tematu będzie skutkowało ujawnieniem Twojego IP.
Jeśli nie wyrażasz na to zgody proszę zrezygnuj już teraz.
Dodanie wątku przez Ciebie będzie jednoznaczne ze zgodą na ujawnienie Twojego IP.
Imię i nazwisko
E-mail
OdpowiedĽ V.Wellington IC T2612 - poszukiwania rodzinnych śladów (2010-06-11, 13:56)
PiotrH
Cytat:
No właśnie - a jak było z urlopami załóg?
Urlopy w jednostce bojowej (przynajmniej bombowej, nie wiem jak to dokładnie było u myśliwców, ale zapewne podobnie) można podzielić na dwie kategorie (podział własny, subiektywny :)     
- urlopy "zwyczajne", które przysługiwały załodze po pewnym okresie jej służby bojowej. Jeżeli dobrze pamiętam trwały one tydzień, ale jak długo trzeba było latać, żeby otrzymać taki urlop - musiałbym sprawdzić (przynajmniej w 301 Dywizjonie funkcjonował normalny grafik urlopów). Oczywiście jak to z urlopami bywa i tak ostateczna decyzja o urlopie należała do "szefa" tutaj dowódcy dywizjonu. Jeżeli brakowało mu załóg to różnie z tym bywało. Sporo zależało też od tego kto w danym okresie był dowódcą jednostki. Byli tacy, którzy urlop swoich załóg traktowali jako świętość, a byli i tacy, którzy wysyłali na urlopy w zależności od potrzeby chwili (znane są też przypadki lotników, którzy na własną prośbę nie korzystali z urlopów itd.). Podobnie było również z samym lataniem bojowym, ale to temat na osobną dyskusje.    
- urlopy "nadzwyczajne", które zaistniały w wyniku nadzwyczajnych okoliczności, np. załoga wróciła z operacji poważnie postrzelana, do tego podczas awaryjnego lądowania mocno skraksowała i chociaż załodze fizycznie nic się nie stało to dowódca przyznawał im kilka dni urlopu żeby podleczyć skołatane nerwy (dówódca, czy w tym przypadku raczej lekarz jednostki, a to czy szli "na zwolnienie" czy "na urlop" było już drugorzędne). Taka załoga i tak przez jakiś okres prawdopodobnie nie latałaby bojowo (jako załoga, pojedynczy jej lotnicy jako uzupełnienie innych załóg a i owszem) ponieważ przy okazji wypadku ich Wellington został "wykreślony ze stanu jednostki" jako "nie rokujący nadzieję na naprawę" a w jednostce w tym czasie akurat nie było żadnej sprawnej i wolnej maszyny.     
Cytat:
Panowie przepraszam, że Was zamęczam moimi pytaniami
Prosze nie przepraszać :) w miarę możliwości postaramy się jeśli nie odpowiedzieć na Pańskie pytania, to chociaż "ukierunkować" :)
Twój komentarz:
Zdjęcie
    Lokalizacja
    Podgląd posta
    Powrót do tematówPowrót do wątku