W pogoni za Luftwaffe

.: Forum dyskusyjne :: Forum dyskusyjne :: Forum dyskusyjne :: Forum dyskusyjne :.
Uwaga! Dopisanie nowego wątku czy też tematu będzie skutkowało ujawnieniem Twojego IP.
Jeśli nie wyrażasz na to zgody proszę zrezygnuj już teraz.
Dodanie wątku przez Ciebie będzie jednoznaczne ze zgodą na ujawnienie Twojego IP.
Imię i nazwisko
E-mail
OdpowiedĽ Zagadka poległej załogi z 41. Eskadry Rozpoznawczej pod Modzelami (2009-12-14, 20:37)
Łukasz
Witam    
    
Może ktoś wie coś na temat zagadki związanej z ostatnim lotem załogi PZL 23 z 41. ER w składzie: ppor. obs. ppor. rez. Brunon Strejmik, kpr. pil. Józef Janicki, st. szer. strz. Antoni Szymański. Lotnicy tego "Karasia" wystartowali z Zielonki 7 września 1939 około godz. 8.25 lecąc na rozpoznanie Wyszkowa i Różana. Nad wsią Modzele zostali zestrzeleni przez Messerschmitta Bf 110. Dane na temat ostatnich chwil załogi można przeczytać w tekście będącym internetowym "przedrukiem" tekstu z czasopisma "Świerszcz" z 1998 roku na poniższych stronach www:    
    
http://www.rozan.hg.pl/samoloty/modzele1.php    
    
http://www.rozan.hg.pl/samoloty/modzele2.php    
    
Oto naważniejsze fragmenty z tych tekstów:    
    
"Przy pomocy pana Jana Olszewskiego z Sielunia dotarłem do panów: Józefa i Antoniego Chełstowskich oraz Henryka Dtugołęckiego. Byli oni świadkami tej tragedii. Pan Józef Chełstowski poświęcił mi dużo czasu opowiadając o tym, co pamięta z tamtych wydarzeń. "Karaś" zaatakowany przez dwa niemieckie myśliwce został zestrzelony i rozbił się. Jeden z członków załogi o nazwisku KORNACKI wyskoczył ze spadającego samolotu lecz (jak sugeruje rozmówca) z powodu niskiej wysokości na jakiej to uczynił nie otworzył mu się spadochron. Zginął uderzając plecami o łąkę ok. 200 metrów przed miejscem upadku "Karasia". Pozostałych dwóch członków załogi zginęło w szczątkach samolotu. Według relacji przy zwłokach Kornackiego znaleziono dokumenty, zegarek i pieniądze, które przekazano przybyłej po kilku dniach na miejsce katastrofy żonie. Ciało pochowano w miejscu śmierci Kornackiego, na łące. Podobno spoczywa tam w nieoznaczonej mogile do dziś.    
    
Wbity w ziemię wrak samolotu został po kilku tygodniach wydobyty i zabrany przez Niemców. Drobniejsze fragmenty wraku zostały zebrane przez okoliczną ludność.    
    
Dzięki życzliwoścnjbecnej właścicielki tego terenu, pani Karoliny Sledziewskiej mogłem go dokładnie spenetrować. Znalezione fragmenty aluminiowych blach, kawałki rurek pozwoliły dokładnie określić miejsce katastrofy. Zwłoki wydobyte ze szczątków "Karasia" pochowano na cmentarzu parafialnym w Sieluniu. Na grobie zbudowano w latach 70-tych pomnik i umieszczono płytę z napisem:    
    
"Tu spoczywa dwóch członków ze składu grupy "Karasia", ppor. obs. Brunon Strejmik, st. szer. strzel. sam. Antoni Szymański, kpr. pilot Józef Janicki z 41 Eskadry Rozpoznawczej lotnictwa Armii "Modlin", którzy oddali życie za Ojczyznę w czasie lotu bojowego nad Modzele-Ogony dn.5 IX 1939 roku".    
    
Napis zredagowano trochę enigmatycznie, ale ważne jest, że znaleźli się ludzie, którzy zadbali o tę mogiłę. Mowa jest o dwóch osobach "ze składu grupy Karasia", a na pomniku są trzy nazwiska. Proszę Czytelników o pomoc w ustaleniu czy zwłoki KORNACKIEGO były pochowane na łące i czy spoczywają tam do dzisiaj."    
    
"Załoga "Karasia" składała się z trzech lotników, którzy zginęli w katastrofie. Pochowano ich na cmentarzu parafialnym w Sieluniu. Ponieważ świadkowie katastrofy, panowie: Józef i Antoni Chełstowscy oraz Henryk Długolęcki pamiętali, że jeden z członków załogi posiadał dokumenty na nazwisko Kornacki (a takiego nazwiska nie ma na pomniku w Sieluniu) prosiłem o pomoc czytelników w ustaleniu prawdy o tym zdarzeniu. Prośba pozostała bez echa... W literaturze przedmiotu jest jednak wzmianka, że pilot o takim nazwisku w czasie działań wojennych zaginął (tzn. nie ustalono miejsca jego śmierci i pochówku)."    
    
Czy może ktoś wie, czy od lat 90-tych w tej sprawie udało się ustalić coś nowego?    
    
Według książki Jerzego Pawlaka "Polskie eskadry w wojnie obronnej 1939" (Wyd. 1991, s. 540)    
latający w 41. ER st. szer. strz. Benedykt Kornacki przedostał się do Agnlii, gdzie po przeszkoleniu na kursie fot. lotn. służył w 30 i 10 MU, 10 i 15 OTU oraz 306 i 316 DM. Na stronie http://www.polishairforce.pl/menu/brakdanych.doc    
także występuje Benedykt Kornacki z nr RAF 781656 - ur. 19.03.1919 plut. / LAC - Fotograf.    
    
Czy to jest ten sam Benedykt Kornacki, który służył w 41. ER we wrześniu 1939, czy też całkowicie inna osoba?     
Czy ktoś orientuje się, czy faktycznie 7 września 1939 pod wsią Modzele poległ st. szer. strz. Benedykt Kornacki, czy to był jeden z lotników, których wymienia literatura?    
Z artykułu nie wynika, jakie dokumenty znaleziono przy poległym. Być może była to kartka z imieniem i nazwiskiem, które umieszczano w spadochronach, żeby w wypadku zestrzelenia móc zidentyfikować załogę. W takim wypadku jeden z lotników załogi ppor. Strejmika z jakiś względów wziął na ten lot spadochron Benedykta Kornackiego. Czy w takim razie lotnikiem, który spoczywa w bezimiennej mogile na polu jest st. szer. strzel. sam. Antoni Szymański? Mógł on pożyczyć od kolegi spadochron...    
Jeśli jednak to były dokumenty tożsamości, to oznaczałoby, że poległ tam Benedykt Kornacki.    
    
Ktoś ktoś wie coś nowego w tej sprawie.    
Swoją drogą, jeśli lotnik nie został ekshumowany, dalej spoczywa w mogile bez jakiegoś krzyża, kamienia, to jakoś tak nie normalnie...patrząc na wątek "Pamięć o nich nie zaginie". Wartoby może zainteresować tą sprawą odpowiednie instytucje, może program TVP "Było, nie minęło".    
    
Łukasz
Twój komentarz:
Zdjęcie
    Lokalizacja
    Podgląd posta
    Powrót do tematówPowrót do wątku